W historii naszego miasta jest wiele ciekawych zdarzeń -
tych, które miastu przynoszą chwałę, stawiają Prudnik w czołówce miast
śląskich. Są i takie, o których wielu już zapomniało, a które jak
ciemna chmura ciągle wiszą nad miastem. Od XV wieku bowiem Prudnik i
okoliczne wsie obłożone zostały ekskomuniką zatwierdzoną przez
ówczesnego papieża Aleksandra VI i wszystko wskazuje na to, że Prudnik
po dziś dzień pozostaje miastem wyklętym.
Jest
początek XV wieku - biskupem wrocławskim zostaje Konrad IV, w
biskupstwie panowały niepokoje. Miało być jednak jeszcze gorzej.
W Pradze profesor Jan Hus swoją nauką, a także walką z niemieckimi
wpływami, wywołał powstanie, które gdy Husa spalono na stosie w czasie
soboru w Konstancji, ogarnęło całe Czechy. Jego zwolennicy - husyci,
pustoszyli dobra kościelne mordując zakonników i księży, a w swym
okrucieństwie nie znali granic. Mordując i plądrując napadali także na
Śląsk. Biskup Konrad mianowany przez cesarza Zygmunta naczelnikiem
całego Śląska i głównodowodzącym jego wojska, zaczął od zabezpieczania
biskupich zamków, gdyż gniew husytów kierował się głównie przeciw
dobrom kościelnym. Uzbrajanie kosztowało sporo pieniędzy, a ponieważ
Konrad odznaczał się ponadto rozrzutnością, popadł w ogromne długi.
Dobra kościelne zastawiał, sprzedawał i zaciągał ogromne pożyczki.
Taki los spotkał również Prudnik i okolice, które 30 kwietnia 1420 roku
zostały sprzedane wraz z zamkiem i miastem za 6000 marek. Dobra te
kupili książęta opolscy, bracia Jan i Bernard. Biskup Konrad sprowadził
na miasto i jego posiadłości spore kłopoty poprzez dokument długu
wystawiony kolegiacie otmuchowskiej. Biskup potrzebował pieniędzy na
odnowienie swych posiadłości, a pożyczkę zaciągnął za zgodą mieszczan
Prudnika i innych poddanych. Podobno nigdy nie doszło do wypłaty
pieniędzy, jednak po śmierci biskupa kolegiata otmuchowska zażądała
odsetek powołując się na biskupi dokument. Mieszczanie twierdzili, że
co prawda dokument został wystawiony, ale pieniądze nie wypłacone.
Wywiązał się spór.

W 1456 roku kolegiata otmuchowska
wysuwa kolejne żądania wobec Prudnika i innych okolicznych
miejscowości. Sporu wtedy jednak nie rozstrzygnięto. W 1463 roku
kolegiata ponowiła skargę w znacznie ostrzejszej formie. Skarga dotarła
aż do papieża Piusa II i jego legata arcybiskupa Hieronima, bawiącego
wówczas we Wrocławiu. Jak podają kronikarze sprawa została przekazana
do zbadania i zdecydowania licznym uczonym mężom, wreszcie przekazano
ją Nikolausowi Tempelfeldowi, profesorowi i kanonikowi wrocławskiemu.
Ten 23 marca 1464 roku oskarżonych ekskomunikował. Ekskomunika objęła
również rajców Prudnika. Wtedy to proboszczom Prudnika, Osoblachy,
Szybowic, Dytmarowa, Mieszkowic, Rudziczki i Lubrzy nakazano ogłoszenie
ekskomunki w czasie nabożeństwa przy zgaszonych świecach. Tempelfeld co
prawda szybko zdjął ekskomunikę , jednak wkrótce nałożył ją ponownie.
Zamieszanie na tym tle nie ustawało i trwało do 1494 roku.
Przez wszystkie te lata sporządzano szereg dokumentów, które miały
obalić roszczenia kolegiaty otmuchowskiej. Powoływano przy tym licznych
świadków, wśród których 70 - letni wówczas posiadacz Paweł Łagowski z
Niemysłowic powiedział: „Od mojego ojca Jerzego słyszałem jakoby biskup
Konrad na rozbudowę zamku pożyczył pewną sumę pieniędzy z kolegiaty
otmuchowskiej dając w zamian w zastaw Prudnik i sprzedając daniny, a
także wystawiając pismo dłużne za zgodą mieszczan i innych poddanych.
Pismo takie przekazał kolegiacie, jednak pieniędzy nigdy nie otrzymał.
Takie oświadczenia składali inni mieszczanie, a także rajcowie miejscy.
Na żądanie Andrzeja Rabolta, ówczesnego proboszcza Prudnika, oraz
naczelnika Prudnika - Georga z Werbna sporządzono dokument zawierający
wypowiedzi świadków. Obecni przy tym byli Jan Fixel - dziekan
Osoblachy, Jan z Werbna, naczelnik Białej i inni. Z wypowiedziami
zawartymi w dokumencie nie zgadzają się jednak dokumenty znajdujące się
w śląskim archiwum we Wrocławiu. Wynika z nich, że żądania kolegiaty
otmuchowskiej były uzasadnione i że miasto Prudnik i okoliczna wsie
zostały wielokrotnie obłożone ekskomuniką, a więc uznane za winne
ostatni raz 3 listopada 1494 roku, którą to ekskomunikę zatwierdził
papież Aleksander VI.
Od tego czasu kroniki milczą na ten temat. Wszystko więc wskazuje na to, że Prudnik nadal jest miastem ekskomunikowanym.