TAJEMNE PODZIEMIA
TAJEMNE PODZIEMIA Dla zwykłego przechodnia z ulicy, nasze miasto niczym się nie wyróżnia. Tymczasem gdyby ziemia stała się przeźroczysta, zapewne wszystkim zatkało by oddech. Pod Prudnikiem kryje się bowiem jeszcze jedno tajemnicze miasto, mające formę całego labiryntu podziemnych tuneli. Jak każde średniowieczne miasto, Prudnik miał cały system tuneli kryjących się w jego podziemiach. Labirynt podziemnych tuneli pod Prudnikiem wywodzi się a z potrzeby obronnej średniowiecznego miasta, oraz jego warownego zamku. Tunel wiodły zwykle między bramami miejskimi, wzdłuż murów obronnych i jak w każdym średniowiecznym mieście miały charakter strategiczny.

TAJEMNE PODZIEMIA Również ze względów strategicznych podziemne tunele miały ukryte wyjścia poza murami miasta. Mogły więc być wykorzystane dla zaopatrzenia miasta lub ewentualnej ewakuacji w czasie dłuższego oblężenia.

Wewnątrz murów miejskich też istniał system tuneli, który łączył ważniejsze obiekty takie jak zamek, kościoły czy ratusz. Bogatsi mieszczanie ze swych kamienic w rynku też zwykle mieli wejścia do tuneli w swoich głębokich, często kilkupoziomowych piwnicach.
Tunele budowane były zwykle metodą odkrywkową tzn. kopano głębokie rowy, w nich murowano korytarze, a następnie je zasypywano. Tak więc prudnickie tunele są jak w wielu podobnych miastach usytuowane w miarę płytko.

TAJEMNE PODZIEMIA To, że podziemne korytarze faktycznie istnieją w Prudniku, dowodzi fakt, że już kilkakrotnie podczas robót ziemnych na nie natrafiono. Osobiście pamiętam kiedy w 1976 roku podczas robót ziemnych na jezdni naprzeciw budynku w którym wówczas znajdowała się Wojskowa Komanda Uzupełnień, a dziś ma swoją siedzibę prudnicki Sanepid przebito sklepienie takiego tunelu. Wszedłem wówczas do tego tunelu, kierując się wzdłuż ulicy Klasztornej, jednak z uwagi na brak asekuracji z zewnątrz, dobrego oświetlenia i odpowiedniego sprzętu zrezygnowałem po przejściu około 50 metrów i dotarciu do rozgałęzienia w dwóch kierunkach. W tym miejscu wzdłuż ul. Klasztornej przebiegały kiedyś mury miejskie i tunel prowadził prawdopodobnie do bramy górnej, która znajdował się na skrzyżowaniu ulic Klasztornej i Piastowskiej. Natomiast  odgałęzienie skierowane było na północny wschód, co może oznaczać, że stanowiło połączenie z ratuszem. Część tunelu od strony  Domu Włókniarza była zasypana. Otwór przez który wówczas wchodziłem do tunelu został przez firmę, która wykonywała roboty  ziemne niestety zasypany.
 
TAJEMNE PODZIEMIA Znacznie później, bo na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy ukraińska firma układała kable zasilające do nowej centrali telefonicznej, a wykop pod kabel prowadził chodnikiem od hali sportowej do końca ogrodzenia Domu Włókniarza też przebito sklepienie tunelu. To było dokładnie w tym miejscu. Tunel prowadził wzdłuż muru oddzielającego posesję Domu Włókniarza od budynku byłej parafii Ewangelickiej, a dziś budynku mieszkalnego. Jeszcze wcześniej w tym miejscu stał klasztor Kapucynów. Tunel prowadził w kierunku dzisiejszego parku miejskiego. Może to oznaczać, że ta część tunelu łączyła miasto z klasztorem Kapucynów i  stanowiła jednocześnie tajemne wyjściem poza mury miasta.

TAJEMNE PODZIEMIA Istnieje też hipoteza, że miasto połączone było tunelem z nieistniejącym dziś klasztorem  na Kapelenbergu czyli Górze Kaplicznej. Starsi mieszkańcy naszego miasta twierdzą, że krótko po wojnie, kiedy klasztor na Górze Kaplicznej co prawda zrujnowany, ale istniał  - widzieli tunele prowadzące w kierunku miasta. Nie ma pewności, że faktycznie łączyły klasztor z miastem, bo równie dobrze mogły to być tajemne wyjścia ewakuacyjne.

Podziemia te były utrzymywane i konserwowane do końca II wojny światowej ze wzglądów strategicznych. Po wojnie zapomniane, popadają zapewne w ruinę, a przecież nie wiemy co kryją. Prudniczanie, którzy mieszkali tu przed wojną twierdzą, że w podziemiach ukryto znaczną część archiwów miejskich i zbiory ówczesnego muzeum, które znajdowało się w dzisiejszym budynku domu parafialnego naprzeciw kościoła św. Michała Archanioła.

TAJEMNE PODZIEMIA Fakt że pod Prudnikiem istnieje cały labirynt podziemnych tuneli, kryje w sobie niewykorzystany potencjał dla naszego miasta. Tunele te wszakże można otworzyć, wzmocnić, oświetlić, oraz udostępnić  jako wspaniałą,  miejscową atrakcję turystyczną.  W podobny sposób swoje podziemne tunele udostępniło turystom miasto  Kłodzko. W roku 2004 tunele pod Kłodzkiem dostarczały w ten sposób stałego zatrudnienia i źródła dochodu dla co najmniej 10 osób. Prudnik ciągle czeka na możliwość ich otwarcia. Jeśli jednak to uczyni, z całą pewnością te średniowieczne tunele i ich szokujące tajemnice staną się istotną atrakcją miasta  i mogą rzucić nowe światło na jego historię.

 
statystyka